Jak złapaliśmy największego złodzieja roku.
5 sierpnia 2026 · Marek Wiśniewski · 2 min czytania

Był ciepły letni dzień, kiedy dostaliśmy zgłoszenie z jednego z większych supermarketów na obrzeżach miasta. Kierownik działu ochrony zauważył, że od kilku tygodni ubywa towaru z półek z elektroniką i artykułami gospodarstwa domowego. Nie były to drobne kradzieże – ktoś zabierał droższe przedmioty, takie jak słuchawki czy małe AGD, i to w dużych ilościach.
Pierwsze obserwacje
Razem z zespołem postanowiliśmy spędzić kilka dni w sklepie, udając zwykłych klientów. Ustawiliśmy się w strategicznych punktach, blisko kas i strefy z wartościowymi produktami. Po dwóch dniach zauważyliśmy mężczyznę w średnim wieku, który zachowywał się dziwnie. Zawsze przychodził w tych samych godzinach, w luźnej kurtce i z dużą torbą.

Śledziliśmy go dyskretnie. Okazało się, że miał specjalną technikę – wkładał rzeczy pod ubranie lub do torby w taki sposób, że kamery nie zawsze to rejestrowały. W ciągu tygodnia udało nam się nagrać kilka incydentów na własne kamery ukryte w sklepie.
Plan działania
Po zebraniu dowodów spotkaliśmy się z kierownictwem. Postanowiliśmy działać w piątek, kiedy sklep był najbardziej zatłoczony. Przygotowaliśmy się na ewentualną ucieczkę, choć liczyliśmy, że uda się go zatrzymać spokojnie.
W piątek mężczyzna pojawił się jak zwykle. Tym razem był bardziej pewny siebie. Zabrał kilka drogich słuchawek i próbował wyjść bez płacenia. Podążyliśmy za nim do wyjścia i delikatnie poprosiliśmy o rozmowę. Na początku zaprzeczał, ale kiedy pokazaliśmy nagrania, przyznał się do winy.

Nie spodziewałem się, że ktoś mnie tak długo obserwuje – powiedział później podczas przesłuchania.
Skala kradzieży
Podczas przeszukania jego mieszkania znaleźliśmy ponad sto przedmiotów wartych łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Okazało się, że działał od ponad roku w kilku sklepach w regionie. Był prawdziwym profesjonalistą, który planował każdy ruch.
Nasi detektywi współpracowali z policją, dostarczając wszystkie materiały. Sprawa trafiła do sądu, a mężczyzna został skazany na karę więzienia. Dla nas było to jedno z największych osiągnięć w tym roku.

Praca detektywa sklepowego to nie tylko obserwacja. To też analiza zachowań, budowanie relacji z personelem i szybkie reagowanie. Dzięki doświadczeniu zespołu TrendRykol.info udało się zakończyć działalność tego złodzieja raz na zawsze.
Co dalej?
Po tej sprawie wprowadziliśmy dodatkowe szkolenia dla personelu sklepów, z którymi współpracujemy. Ludzie są teraz bardziej czujni i wiedzą, na co zwracać uwagę. Kradzieże się zmniejszyły, a my czujemy satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.

Takie historie pokazują, że nawet najwięksi złodzieje w końcu popełniają błąd. A my jesteśmy po to, żeby go wykorzystać.
